czwartek, 24 kwietnia 2014

Tadeusz Różewicz nie żyje

Nie żyje Tadeusz Różewicz - jeden z najbardziej znanych polskich poetów, dramaturgów i scenarzystów, autor słynnej "Kartoteki". Miał 93 lata. Informację o śmierci pisarza przekazał rzecznik wrocławskiego magistratu.

Tadeusz Różewicz Foto: Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
 
- Świat stracił jednego z największych poetów. To również olbrzymia strata dla wrocławskiej kultury - powiedział dyrektor wydziału kultury wrocławskiego magistratu Jarosław Broda.
Poeta debiutował w 1947 r. tomem "Niepokój". Po doświadczeniach wojny, według Różewicza, niemożliwe było uprawianie poezji takiej jak dawniej. Był jednym z pierwszych poetów, którzy zareagowali na okrucieństwa wojny nie tylko treścią poezji, ale zmianą jej formy, odrzuceniem romantycznego sztafażu, surowym obrazowaniem. W latach 50. ukazały się kolejne tomy wierszy Różewicza: "Pięć poematów" (1950), "Czas który idzie" (1951), "Wiersze i obrazy" (1952), "Równina" (1954).
Różewicz wprowadził do polskiego dramatu nowy typ bohatera, często bez wyraźnie określonej tożsamości, biernego, nieuporządkowanego wewnętrznie, zbliżonego trochę do bohatera średniowiecznych moralitetów przez to, że jest każdym, a zarazem nikim konkretnym. Swój typ teatru Różewicz nazywa teatrem realistyczno-poetyckim. Poza napisaną w 1959 roku "Kartoteką" najsłynniejsze sztuki Różewicza, to m.in. "Białe małżeństwo", "Stara kobieta wysiaduje", "Odejście głodomora", "Pułapka", "Do piachu".
Od 1968 roku Różewicz mieszkał we Wrocławiu, publikował głównie na łamach "Twórczości", "Odry" i "Dialogu". W latach 90. ogłosił dramat "Kartoteka rozrzucona", dwa nowe zbiory wierszy "Płaskorzeźba" i "Recycling. zawsze fragment", "Historię pięciu wierszy", "Nożyk profesora", "Matka odchodzi", "szara strefa" i "Wyjście".
Ostatnia większa publikacja Różewicza - "Kup kota w worku" - ukazała się w 2008 r. To zbiór wierszy i krótkich form prozatorskich.
(RZ)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Statystyka czytelnictwa za marzec 2014



Klasa 1 E1: 1!
Klasa 1 E2: 3
Klasa 1 H: 7
Klasa 1Lg: 5
Klasa 1P/S:7
Klasa 2E1: 15
Klasa 2 E2: 12
Klasa 2 H: 3
Klasa 2 Lg: 13
Klasa 3E1: 0!
Klasa 3E2: 14
Klasa 3 H: 0!
Klasa 3Lg: 3
Klasa 3L: 10
Klasa 4E1:8
Klasa 4E2:15
Klasa 4E3:24

Razem  w miesiącu marcu wypożyczyliście 143 książki. Nauczyciele zaś 24 książki.
Zarówno uczniów jak i nauczycieli zachęcamy do odwiedzania biblioteki i poprawienia swojej statystyki czytelniczej.

środa, 5 marca 2014

Recenzja filmu Kamienie na szaniec

Mieli butelki z benzyną i kamienie

Reżyser Robert Gliński zdobył swój szaniec. Choć po drodze naraził się paru historykom i obrońcom moralności, "Kamienie" powinny trafić do celu. Są nim – jak przypuszczam –  serca nastoletniej widowni. Adaptacja powieści Aleksandra Kamińskiego to nie tylko porządne kino gatunkowe, ale i udana próba przedstawienia dylematów członków Szarych Szeregów ich rówieśnikom z XXI wieku. 


Gliński zaczyna swą opowieść na pełnym gazie. Dosłownie. Podczas gdy Zośka (Sabat) usuwa hitlerowskie sztandary z murów Polskiej Akademii Nauk, Rudy (Ziętek) urządza zadymę na pokazie propagandowych kronik. Podwójne uderzenie pary spiskowców rozgrywa się w rytm muzyki Łukasza Targosza – wysokoenergetycznego gitarowego riffu nałożonego na podkład z tłustego basu i perkusji. Towarzyszy ona poczynaniom bohaterów tak długo, jak ich zabawa w wojnę obywa się bez rozlewu krwi. Kiedy jednak Rudy zostaje pojmany przez esesmanów, a jedna z akcji kończy się wymianą ognia, kompozytor zaczyna rozporządzać pięciolinią w bardziej konwencjonalny sposób. Rozbrzmiewające na ścieżce dźwiękowej łkające skrzypce i pianino zwiastują koniec niewinności. Harcerze zamieniają się w żołnierzy, chłopięca przygoda – w obowiązek, a oddanie idei wolnej Polski – w ofiarę. Pojawiają się kolejne wątpliwości. Ile można poświęcić dla Sprawy? Ile dla przyjaźni? Gdzie kończy się bohaterstwo, a zaczyna ślepy upór?


Brzmi to wszystko bardzo podniośle, ale Glińskiemu udało się ominąć koleiny banału i bogoojczyźnianego zadęcia. Stało się tak w dużej mierze za sprawą młodych, jeszcze nieopatrzonych odtwórców głównych ról. Znakomicie wypadł zwłaszcza grający Rudego Tomasz Ziętek – przekonujący zarówno jako nieopierzony partyzant, lowelas, jak i obdarzona mesjańskim rysem ofiara brutalnych tortur. Sceny tych ostatnich nie  mroziłyby krwi nawet w połowie,  gdyby nie wcielający się w sadystycznego hitlerowca Wolfgang Boos. Jeśli Quentin Tarantino zacznie kiedyś odcinać kupony i nakręci sequel "Bękartów wojny", niemiecki aktor powinien dostać w nim angaż jako zausznik Hansa Landy. Tym większa szkoda, że w "Kamieniach na szaniec" równie interesujące nie są postaci kobiece. Napisane i zagrane według tradycyjnego polskiego klucza, pełnią w filmie czysto dekoracyjną funkcję. Mają szlochać, gdy ich mężczyźni wyruszają na wojenkę, i wyć, gdy wracają z niej na tarczy.

Z pomocą nieocenionego operatora Pawła Edelmana reżyser inscenizuje emocjonujące sceny miejskich potyczek. Jest w nich nerw, szybka praca kamery i porządne efekty specjalne. Choreografia walk wypada wiarygodnie, detale nie giną w gorączkowym montażu, a delikatna korekcja barwna sprawia, że atmosfera filmu wydaje się jeszcze bardziej posępna. W polskim kinie, które nigdy nie cierpiało na nadmiar herosów, ekranowe Szare Szeregi jawią się niemal niczym Avengers. Jak strzelają, to całymi seriami. Jak giną, to w chwale. Jak kochają, to na zabój. Ich historia doskonale nadaje się do tego, by zbudować wokół niej popkulturowy mit. Nasi rodzice mieli czterech pancernych i Klossa. My możemy mieć Rudego, Zośkę i Alka.

Statystyka czytelnictwa za luty 2014


Klasa 1 E1: 0!
Klasa 1 E2: 2
Klasa 1 H: 2
Klasa 1Lg: 0!
Klasa 1P/S:0!
Klasa 2E1: 2
Klasa 2 E2: 4
Klasa 2 H: 6
Klasa 2 Lg: 4
Klasa 3E1: 18
Klasa 3E2: 9
Klasa 3 H: 16
Klasa 3Lg: 0!
Klasa 3L: 6
Klasa 4E1:4
Klasa 4E2:10
Klasa 4E3:10

Razem  w miesiącu lutym (w tym ferie) wypożyczyliście 93 książki. Nauczyciele zaś 29 książek.
Zarówno uczniów jak i nauczycieli zachęcamy do odwiedzania biblioteki i poprawienia swojej statystyki czytelniczej.

czwartek, 6 lutego 2014

Jak zwiększyć czytelnictwo.

Polak kupuje średnio półtorej książki rocznie, Czech - 14. Miliard na ratunek czytaniu

http://wyborcza.pl/1,75475,15405981,Polak_kupuje_srednio_poltorej_ksiazki_rocznie__Czech.html 


 


Zachęcamy do przeczytania artykułu! 

Statystyka czytelnictwa za styczeń 2014


Klasa 1 E1: 4
Klasa 1 E2: 6
Klasa 1 H: 0!
Klasa 1Lg: 1!
Klasa 1P/S:0!
Klasa 2E1: 41
Klasa 2 E2: 13
Klasa 2 H: 12
Klasa 2 Lg: 17
Klasa 3E1: 24
Klasa 3E2: 28
Klasa 3 H: 16
Klasa 3Lg: 1!
Klasa 3L: 22
Klasa 4E1:13
Klasa 4E2:23
Klasa 4E3:58

Razem  w miesiącu styczniu wypożyczyliście 279 książek. Nauczyciele zaś 23 książki.
Zarówno uczniów jak i nauczycieli zachęcamy do czytania, zwłaszcza, że biblioteka zakupiła interesujące nowości.

wtorek, 7 stycznia 2014

Zapraszamy do teatru!

Dajcie mi tenora! - tornado uczuć w Teatrze Powszechnym w Radomiu


Dajcie mi tenora! - tornado uczuć w Teatrze Powszechnym w Radomiu Jest rok 1934. W przytulnym, hotelowym apartamencie czekamy na przybycie wyjątkowego gościa. Wreszcie, jest! - Tito Merelli (Piotr Kondrat) - słynny włoski tenor wraz ze swoją rozkrzyczaną małżonką Marią (Katarzyna Dorosińska) i... pewną uciążliwą dolegliwością...
Niespodziewana zmiana planów. Artysta nie wystąpi dziś wieczorem w Operze w Clevland. Dyrektor opery wpada w szał. Na deskach radomskiego teatru panuje istne tornado uczuć; Saunders jest wściekły. Max kocha Meggi. (Maria Gudejko) Meggi podziwia Tito. Tito kocha Marię. Maria nienawidzi Tito...
Miłość, nienawiść, żądza pieniądza, pożądanie mieszają się i wybuchają. Tymczasem z chaosu uczuć i emocji, wyłania się nowa gwiazda! Nikomu dotąd nieznany, utalentowany młodzieniec otrzymuje niezwykłą szansę. Świat opery i serce ukochanej stają przed nim otworem...
Farsa operowa "Dajcie mi tenora" - to udana, noworoczna propozycja radomskiego teatru. Reżyseria - Marcin Sławiński, doskonała scenografia - Wojciech Stefaniak, kostiumy ala lata trzydzieste - Justyna Chruślicka.
Najlepsze role spektaklu:
- bez wątpienia Łukasz Mazurek (Max) Za cudowny głos i świetną, wiarygodną kreację zakompleksionego fajtłapy z pierwszej części spektaklu.
- Jarosław Rabenda (Sounders)
Za burzę uczuć, a przede wszystkim fryzurę stworzoną w żałobie po zmarłym Tito! Do dziś poliki bolą mnie od śmiechu. To trzeba zobaczyć!
Polecam.
Małgorzata Ziewiecka